Jestem szczęśliwą właścicielką, a może ładnie zabrzmi, panią, pięknej księżniczki naszej Luny (Glamour). Zmieniła nasz świat. Jakby nabrał tempa. Wszystko kręci sie wokół niej.
Zawsze marzyłam aby mieć psa rasowego. Nie rzekomo rasowego, ale takiego z zarejestrowanej hodowli. Od wielu lat marzył mi się doberman. Powtarzałam, „gdybym chciała w przyszłości mieć psa, to na pewno będzie nim doberman”. Wertowałam różne materiały, wiele stron dedykowanych dobermanom czytałam po kilka razy. Chciałam dokładnie odrobić pracę domową, by być świadomym tego co robię. To nie wybór sezonowy. To przyjaźń wieloletnia, jak również opieka i dbałość. Zazdrościłam tym którzy mają tego pięknego psa. Jakiś czas temu NatGeo Wild emitował program „Wszystko o psach”. Prezentacja wszystkich ras. Opisy, pochodzenie, osobowość itp. Doczekałam się odcinka poświęconego rasie doberman. Wspomniano m.in o kwestii zdrowotnej. Rasa, która ma skłonności do zachorować. W społecznej opinii, rasa delikatna. Ech co mi tam, skoro kupię od hodowcy psiak będzie zdrowy. Jakiś czas temu na wystawie przypadkowo usłyszałam rozmowę dwóch pań, właścicielek dobermanów. Jedna z nich wygląda na to była właścicielką hodowli. Opowiadała tej drugiej, że nowy właściciel zwrócił jej psa ponieważ nie stać go było na operację przeszczepu bajpasów. Ta informacja dała mi dużo do myślenia. O jej, a jeśli i mnie trafi się poważne schorzenie? Jeśli okaże się, że nie będzie mnie stać na leczenie? Co wtedy. Patrzeć jak mój ukochany pies cierpi?

Rodzina niezbyt przychylnym okiem patrzyła na te moje marzenia. „To duży pies” powtarzali. Ja nie słuchałam. Pewnego dnia, na ulicy spotkałam, jakby młodego dobermana, taki drobny i nieco niższy. Uszy zdradziły tożsamość. To nie są uszy dobermana. Lekko stojące i pochylone do przodu w kształcie litery V. Doberman takich nie ma. Nawiasem mówiąc te uszy dobermana lepiej mi się podobały, takie kłapouchy, ale fajne. Szkoda że nie można kopiować. One na prawdę fajnie wyglądały, ale…. kłapouchy też sa prześliczne. Jednak nurtowała mnie myśl, kim był jegomość podobny do dobka. Jak zwykle w rozwikłaniu zagadki przyszła z pomocą ciotka Wikipedia. Tak, to był pinczer średni. Qurcze, powiedziałam do siebie. Wygląd dobermana, piszą, że długo żyje, nie ma obciążeń zdrowotnych. Do tego rodzinka zbytnio nie buntowała się na widok pinczerka. Stwierdzili, „o tak ten pies jest dla nas”. Miałam mieszane uczucia. Przecież zawsze chciałam dobermana, a teraz miałabym z niego zrezygnować? Moje drugie ja mówiło „a może to twoja fanaberia, może okazać się, że posiadanie dobermana może przerosnąć moje możliwości nie tylko finansowe i co wtedy? ” Zaczęłam pisać Za i Przeciw. Nim dalej drążyłam w myślach tym więcej wskazywało na wybór pinczerka. To chyba będzie mądra decyzja.
Zaczełąm wertować internet w poszukiwaniu informacji o Pinczerkach Średnich. Rozczarowanie. Poza wzorcem i opisem w wikipedii, oraz stronami hodowców, nic więcej nie znalazłam. Fora, są ale ostatnie wpisy były w 2012, do tego bez odpowiedzi.  Skąd wzięć wiedzę na temat tej rasy i to była myśl. Skoro tak rzadka to jest rasa, dlaczego ja nie mogłabym ją mieć. Mieć psa rasy, która jest mało znana. Fajnie 🙂

Podjęłam decyzję………………………… będziemy mieć Pinczera Średniego – sunię