Dla przyjacióÅ? LUNA

Chmura gradowa

To był nerwowy dzień a właściwie wieczór. Kubuś znowu nabrudził. Pani jest wyrozumiała, ale to była wyjątkowa sytuacja. Kubuś często pije, jest nałogowym pijakiem wody. Tym samym często chodzi siusiu. Kiedy jest okazja, np pada deszcz to ukradkiem chodzi i wypija jeszcze wodę z rynny. Kilka minut po przyjściu z podwórka Kubuś nasiusiał w pokoju. Ojej, co to było. Pani wybuchła jak dynamit. Ratuj się kto może, byle dalej od Pani. Co dziennie sprzątanie po Kubusiu nie należy do przyjemności. Wszyscy wiemy, że Kubuś jako staruszek ma swoje niedomagania zdrowotne i to jego posikiwanie to jest dopuszczalne. Może nie wytrzymać, nie zdążyć dać znać i awaria. Tym razem było inaczej. Pani do końca dnia chodziła jak chmura gradowa. Wystarczyło zrobić fałszywy ruch a Pani od razy „a wy gdzie” ….”ratuj się kto może”. Dwójka zmyka do swoich legowisk. Nie ma co podpadać Pani. „No ale jak tu powiedzieć, że nam się chce pić i jeść skoro nie możemy wejść do kuchni, bo Pani patrzy groźnym okiem?” – ” no nic, trzeba zaryzykować”. Delikatnie na paluszkach Luna wchodzi do kuchni. Najpierw zza futryny pojawia się głowa. Patrzy czujnym okiem. Szczerze to byłam nieco ubawiona tym zachowaniem, choć trochę niesprawiedliwe, że Luna też musi mieć się na baczności choć to nie ona spsociła. Z resztą, trochę musztry nie zaszkodzi. Wchodzi więc Luna delikatnie na paluszkach co raz bliżej i patrzy łaskawym okiem. Pani nakłada do miski strawę i obok stawia wodę. „no, domyśliła się”.  Kubuś też dostał. Zjedli w pośpiechu i fruuu. W kuchni po psach zostało tylko wspomnienie. nawet nie wiem kiedy się ulotniły a wcale ich nie przegoniłam. Chciało mi się śmiać. Nie sądziłam, że mój gradowy nastrój może robić na nich takie piorunujące wrażenie. Może dlatego, że  moja nerwowość zdarza się tak bardzo rzadko, że dla Luny to jest jak koniec świata. „Ona, moja Pani, na prawdę jest zdenerwowana, a co to takiego? Ja gdy się denerwuję to warczę i zęby pokazuję. Pani zębów nie pokazywała ani nie warczała, ale ten jej głos taki silny, charakterystyczny jakiego nie znałam. Owszem znam, ale tylko ze spacerów kiedy na wołanie głuchnę a Pani woła mnie drugi raz, wtedy to już nie ma żartów”. Luna bardzo znacząco reaguje na zmianę mojego nastroju. „Kiedy Pani bardzo spokojna próbuję zgrzeszyć, ale w granicach rozsądku i z rozwagą bo to na co Pani pozwoli a nie znaczy że można przekroczyć pewne granice zmieni, bo wtedy to co się zyskało błyskawicznie się traci, np Pani pozwoli wejść na kolana, jednak jeśli z kolan przejdę na kanapę, Pani zmienia zasadę i ląduję na podłodze, nie ma zmiłuj się, Pani nie jest wrażliwa na maślane oczy, kiedyś była, teraz jakoś nie. Daremne jest strzelanie łaskawymi minami” . „Dzisiaj kiedy Pani była zdenerwowana, nie wchodziłam do pokoju kiedy rodzina siedziała przed TV, nie próbowałam wdrapać się na kolana, poprzytulać, to było zbyt ryzykowne” Takim sposobem dzisiaj zjedliśmy kolacje, obejrzeliśmy TV bez udziału psów. Nie sądziłam, że poprzez okazywanie zdenerwowania tak można wpłynąć na psychikę psów. Zauważyłam też, że okazywanie emocji kiedy jestem zadowolona a kiedy nie ma silny wpływ na relację Luny ze mną. Jest bardziej posłuszna. W lot kojarzy fakty, że kiedy rodzina je obiad nie wolno przebywać w kuchni. Nie wolno żebrać przy stole. Luna wie, że do kuchni może wejść kiedy rodzina odejdzie od stołu po skończonym obiedzie. Ta zasada co prawda nie obowiązuje przy kolacji ale czasem Luna jest wypraszana kiedy próbuje żebrać. Teraz kiedy Luna wkrótce skończy 20 msc, widzę jak bardzo rozumiem się z nią. Szybko w lot łapie to czego od niej oczekuje. Są sytuacje kiedy nie ma uczenia się komend, one same przychodzą. Samo słowo „poszli stąd” nie było wyuczone. Luna skojarzyła to z zachowaniem Kubusia, ale teksty „wynocha”, „a ty co tu robisz” wszystko sprowadza się do jednego. Luna wie, że nie chce aby przebywała w pokoju w którym jestem. Ostatnio na spacerze byle rzucony tekst „Luna chcesz cukierka” To nie był cukierek a smaczek Luny. Ona przybiegła. Od tego czasu na hasło „Luna chcesz cukierka” ona przybiega.  Długo by było opowiadać ale to przy innej okazji, nie chciałabym teraz przynudzać