Dla przyjacióÅ? LUNA

Spacer

Trafiła kosa na kamień

Dzisiaj Luna w przeddzień swoich urodzin przeszła samą siebie. Rano przed spacerem, choćby urwać głowę ściągła pasek z szyi by się wyzwolić. Nie podobało jej się, że wymagam od niej aby najpierw opadły ją emocje związane z myślą o spacerze. Zaś na spacerze…. hmmm…Ogłuchła do tego błotna kąpiel. Niczym prosie dzikiej świni Luna wróciła do domu, raczej na podwórko, bo do domu jej nie wpuściłam. Najpierw musiałam przygotować łazienkę by od razu przywrócić ją do ludzkiego raczej psiego wyglądu. Czytaj dalej

Błoto,brud i kurz

Kto powiedział, że pinczery nie lubią bądź boją się wody? Bzdura. Dzisiaj Luna pokazała, że gatunek pinczerów średnich nie koniecznie boi się wody. No może tej głębokiej. Szkoda, że tego dnia na spacerze nie miałam aparatu fotograficznego by zrobić fotki lub sfilmować jak Luna tarza się w błocie i napotkanych kałużach. Nie broniłam jej. Chciałam przekonać się jak daleko posunie się w swoich wyczynach. Oj daleko. Każda kałuża była idealna by łapy zmoczyć, by położyć się w niej. Zaś potem nura w wysokie trawy. Dzisiaj na spacer poszliśmy w trójkę, to Lunie bardzo odpowiadało. Czytaj dalej

Luna turystka

Dzisiaj Luna skończyła 18 tygodni

wzrost 39 cm i waga 9 000 gr

O to bym nie podejrzewała Luny. Dzisiaj znów pojechaliśmy w wielki świat. Tym razem jechaliśmy autobusem i tramwajem do Sosnowca. Pierwsze wejście do autobusu musiałam Lunę zachęcić podnosząc jej ciało lekko tak aby nie odrywać łap od podłoża i popychać lekko do autobusu. Szybko chwyciła o co chodzi. W autobusie całkiem luzacko. Interesujący są ludzie, którzy wsiadają potem znów wysiadają. Potem przyszła kolej na tramwaj. Luna nie wykazywała strachu na widok zbliżającego się kolejnego trzaskającego tramwaju. Czytaj dalej

Wycieczki do cywilizacji

Dzisiaj jesteśmy po drugiej wycieczce ulicami naszej wsi. Szczytne wypady w kierunku socjalizacji. Wczorajszy dzień, odcinek 1 000m, oj ciężko było. Każdy przejeżdżający pędem samochód siał przerażenie w jej oczach. Każde szczeknięcie psa, kolejny stres. Natłok hałasów powodował, że Luna czuła się bardzo zagubiona. W głębi duszy, żal mi jej było, ale wiem, że te spacery są jej potrzebne. To co teraz stanowi problem, za którymś spacerem będzie zignorowane. Dzisiaj było już nieco lepiej w porównaniu z wczorajszym spacerem. Pierwszy odcinek do przystanku był wzorowy. Powrót tragizm, ten sam scenariusz co wczoraj. Jutro przed nami prawdziwa wyprawa. To już nie spacer do i od przystanku a pójście na przystanek i pierwsza wycieczka autobusem. Oby nie było upału.

Czytaj dalej