Dla przyjacióÅ? LUNA

Miesięczne archiwum: Lipiec 2013

Głęboki łyk wielkiego świata psów

To był wyjątkowo upalny dzień.  Właśnie tego dnia Lunie zafundowałam stresującą wycieczkę o której nawet nie śniła. Wystawa Psów Rasowych w Będzinie. Pojechaliśmy tam towarzysko. Nie znaczy, że bezstresowo. Jeśli psy z ulicy Leśnej siały grozę w oczach Luny, to owa wystawa była stokroć bardziej przerażająca od tych przerośniętych szczekaczy. Początkowo chodnik to coś normalnego, ale wejście na stadion……….. NIE!!! Do tego to mnie nie namówicie Staliśmy w miejscu chyba 15 min przekonując Lunę, że brama wejściowa na stadion nie jest niczym przerażającym. Może i nie jest gdyby nie te wychodzące z niej olbrzymy, które były chętne do obwąchania. Do tego multum ludzi, którzy też chętni byli pogłaskać. Przerażenie malowało się w oczach Luny. Do tego ten upał. No cóż, nie było wyjścia. Przeniosłam Lunę kawałek pokonując wejście na stadion i niewielki odcinek drogi do ringu 1. Tam zarzuciliśmy kotwicę. Czytaj dalej

Pierwszy kryzys, moja porażka

To był najgorszy dla mnie dzień od kiedy zamieszkała u nie Luna. Wyłamałam się z zasady „spokój i asertywność” za sprawą zbiegu wielu nieszczęść, które skończyły się szczęśliwie. Popołudniowy spacer należał do najgorszych. Luna dała wyraz nieposłuszeństwa, która o mały włos skończyłoby się tragicznie, mogła zostać potrącona przez pędzących rowerzystów. Ta sytuacja była dla mnie rozpaczliwym przeżyciem. Chcąc zapobiec kolejnemu nieszczęściu, skoro nie reaguje na przywoływanie, ja rzuciłam się w pogoń za nią. To był najgorszy błąd jakiego mogłam się dopuścić. Jakie miałam z nią szanse? Żadne.  Kiedy ona zatrzymała się a ja dobiegłam do niej mocno zmęczona ona chyba wyczuła moje zirytowanie. Położyła się przede mną i patrzyła na mnie. Czytaj dalej

Nowa stara znajomość

Oj dawno nic nie pisałam. Tak wiele się dzieje w naszym domu za sprawą Luny. Dzisiaj był dniem niezwykłym. Po raz pierwszy Luna wyszła na spacer z jakby się mogło wydawać wrogiem. Lekki stres to mało powiedziane. Chociaż stres bardzo towarzyszył ludziom niż zwierzętom. Luna jakby była oczarowana Alfem. Ten który na podwórku zawsze ją obszczekiwał. Doprowadzał niejednokrotnie do stresu i przerażenia. Dzisiaj okazał się wyrozumiałym. Na początek oczywiście jak to jest w świecie psów było obwąchiwanie. Luna potulnie dała się powąchać. Na początku usiadła podkulona, może lekki stres. Potem kiedy zauważyłam, że Alf nie stanowi aż takiego zagrożenia położyła się przed nim na plecach. Czytaj dalej